gry komputerowe
Battlenet Network - GRY

Wykop tekst
Data publikacji : dn.22 grudnia 2009

S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci

Cenega Poland

Nasza ocena: 8/10

Klasyfikacja Pegi:

Wymagania systemowe:

System operacyjny: Windows XP/Vista/7

Procesor: Core 2 Duo 2.83 GHz lub lepszy

Pamięć RAM: 2 GB RAM

Karta graficzna: karta grafiki 512 MB (GeForce GTX 260 lub lepsza)

Wymagana ilość wolnego miejsca na dysku twardym: 6 GB

Napęd: DVD-ROM

Internet: opcjonalny (multiplayer)

 

Jeśli dotychczas nie byliście przekonani do Stalkera, to najnowsza część serii prawdopodobnie tego nie zmieni. Cała reszta powinna wiedzieć, że podczas gry w Zew Prypeci targały mną najbardziej mieszane uczucia. W wielkim skrócie - położono główny wątek fabularny, poprawiono zaś kwestie związane z już i tak świetnym klimatem. Przez odczuwalnie niższy poziom trudności seria może przyciągnąć do siebie nowych fanów, a programiści zadbali, żeby i starzy wyjadacze nie czuli się nazbyt oszukani.

Stalker to pod wieloma względami dziwna gra. Mimo gigantycznej wręcz ilości błędów, których twórcy nie są w stanie sprowadzić do racjonalnego poziomu poprzez wypuszczanie łatek o coraz to wyższych numerkach, na kolejne części czekam z takim samym utęsknieniem. Mimo, że zdarzały się momenty, w których nie byłem w stanie dokończyć gry - a to przez ciągłe wyrzucanie do pulpitu, zapisy nie współgrające z kolejnymi łatkami, brak kluczowej postaci na mapie - dalej chłonąłem główny wątek fabularny i klimat jak gąbka. Nawet jeśli przy okazji premiery najnowszej części zostałem ograniczony do tego drugiego, nie mam wielu powodów do narzekań. Jako "rekompensatę" dostajemy około siedemdziesięciu zadań nie generowanych losowo, które same w sobie są ciekawe i dość absorbujące. Oczywiście ciągle mamy do dyspozycji szereg misji generowanych losowo, jednak takie zagranie to idealna propozycja dla osób, które nie mają dość czasu, żeby zanurzyć się po uszy w Zonie, a jednocześnie wystarczająco dużo, żeby wykonać dwa-trzy rozkazy składające się na jeden "miniwątek". Jeśli wziąć pod uwagę jeszcze kilka innych aspektów okazuje się, że eksploracja skażonych terenów jeszcze nigdy nie była tak przystępna, z korzyścią zarówno dla fanów, jak i dla osób, które dotychczas niespecjalnie interesowały się poczynaniami naszych kolegów ze wschodu. Całe szczęście, że nikt nie wpadł na pomysł uszczęśliwienia najbardziej zatwardziałych przeciwników Stalkera, sprawiając tym samym, że cała reszta znajdzie tutaj coś dla siebie.

Oś akcji

Akcja Zewu Prypeci została umiejscowiona niedługo po wydarzeniach z pierwszej części gry. Tym razem pretekstem do pojawienia się na terenie Zony jest tajna akcja przygotowana przez ukraiński rząd, mająca za zadanie odzyskanie kontroli nad elektrownią atomową. W tym celu zostaje wysłanych kilka helikopterów, aby móc sporządzić dokładne mapy terenów. Niestety, cały plan idzie w łeb, a maszyny rozbijają się w niewyjaśnionych okolicznościach. Aby dowiedzieć się, co było tego przyczyną, Ukraina wysyła swojego agenta, Alexandra Degtyareva, który pod przebraniem jednego ze stalkerów ma zbadać okoliczności katastrof, przy czym mamy nieograniczony arsenał środków, jakie możemy wykorzystać. Musimy po prostu wykonać powierzone nam zadanie, a jak tego dokonamy to już sprawa drugorzędna. 

Tym razem twórcy postanowili wykorzystać kilka rozwiązań, które wcześniej zostały opracowane przez prężnie rozwijającą się społeczność modderów skupioną wokół produktu. Jednym z nich jest możliwość kontynuowania gry w tzw. trybie "free roam" po skończeniu głównego wątku. Jeśli wcześniej pominęliście misje dodatkowe, nieważne z jakiego powodu, jest to najlepszy moment, aby do nich wrócić. Wolny czas można również poświęcić na niczym nieskrępowane zwiedzanie nowych terenów czy szukanie bardziej wartościowych artefaktów. Po raz kolejny oddano w nasze ręce okolice fabryki Jupiter oraz doskonale odwzorowaną Prypeć. Zanim jednak będziemy mogli się tam udać, musimy pchnąć fabułę do przodu. Mamy do wykonania kilka zadań, zlecanych głównie przez mieszkańców starej barki Skadowsk. Możemy ją odwiedzić również w celu uleczenia ran lub naprawy sprzętu. Ukraińcy mający w pamięci, łagodnie mówiąc, niedoskonały system z Czystego Nieba, postanowili wykonać ten element nieco inaczej. Ciągle musimy dostarczyć pewne elementy, aby dalsze ulepszenia były możliwe, jednak tym razem są to narzędzia. A właściwie to trzy ich rodzaje, w zależności od tego, na co będziemy chcieli wpłynąć. Podstawowe czynności takie jak naprawa bądź przygotowanie lufy do przykręcenia tłumika są dostępne od razu, choć oczywiście nie za darmo. Nie ma większych trudności w zbieraniu pieniędzy, choć zlikwidowano jeden z najprostszych sposobów ich pozyskiwania. Handlarze nie będą chcieli kupić od nas broni, jeśli będzie zbyt zniszczona, w związku z czym lepiej zapychać plecak bardziej przydatnymi przedmiotami. A w przypadku, kiedy będziemy zbytnio przeciążeni, możemy odłożyć ich część w specjalnie przygotowanym dla nas schowku i wybrać się na dalsze poszukiwania.

W Zewie Prypeci wyraźniej zarysowano granicę między dniem a nocą. Prócz oczywistego osłabienia widoczności, po zmroku mutanty stają się znacznie bardziej agresywne, a ich grupy liczą więcej osobników. Jeśli połączyć to z wyludnieniem znacznie przekraczającym sytuację z poprzednich części, nietrudno stwierdzić, że okazji do strachu będzie co najmniej kilka. Programiści ponownie wysłuchali próśb graczy i dodali więcej obszarów znajdujących się pod ziemią. Na szczególną uwagę zasługują szczeliny, które pojawiły się po wcześniejszych trzęsieniach ziemi. Jedną z misji, która jest z nimi powiązana to odzyskanie zawartości schowka samochodu, który spadł w przepaść. O ile dojście do niego nie stanowi większego problemu, to wyjście z podziemi nie jest już takie proste. Przede wszystkim w tych miejscach wytworzyły się sieci tuneli, które w znacznym stopniu utrudniają ucieczkę. Mutanty atakujące ze wszystkich stron również nie ułatwiają zadania.

Więcej dobrego klimatu

O ile miejsc, w których nie znajdują się wystarczająco silne źródła światła nie możemy uniknąć, to możemy pożegnać się z nerwowym "duszeniem" klawisza sprintu w nocy. Na "wycieczkę" możemy zabrać ze sobą śpiwór i po prostu przeczekać do rana. Jest to kolejna rzecz, która dawno temu została zaimplementowana przez osoby modyfikujące grę, choć ponownie nie wykorzystano potencjału tegoż rozwiązania. Służyć nam będzie tylko do odczekania ustalonego przez nas czasu, a podczas snu nasz pasek zdrowia nawet nie drgnie, choć oczywiście po solidnej drzemce nasz apetyt wzrośnie. Tym razem ta potrzeba nie została zrzucona na dalszy plan i pusty żołądek daje o sobie znać regularnie i dość często. Wystarczy jednak kawałek kiełbasy zagryziony chlebem, aby zapomnieć o głodzie na kilka godzin (czasu gry oczywiście). Radzenie sobie z nim zostało nieco ułatwione w stosunku do poprzednich odsłon serii. W lewym dolnym rogu znajdują się wskaźniki, które informują nas, między innymi, o ilości dostępnych apteczek i racji żywnościowych. Dostęp do nich jest równie prosty - wystarczy wcisnąć jeden z pierwszych klawiszy funkcyjnych, zależnie od tego, jaki efekt chcemy uzyskać.

Przechodząc do interfejsu, nie uświadczymy tutaj zbyt wielkich zmian. W oczy rzuca się oddzielenie hełmów od pancerzy i możliwość noszenie dwóch dowolnych broni jednocześnie. Karabin snajperski i broń do walki na krótkim dystansie? Czemu nie. W razie problemów z udźwignięciem wszystkich zabawek możemy pomóc sobie zażywając odpowiednie leki. Każdy z nich ma określony czas działania, a czasem znaczne efekty uboczne. Należy dokładnie zapoznać się z opisem dostępnych medykamentów, aby nie okazało się, że w zażytym preparacie przeważają efekty uboczne. Niektóre z nich mogą okazać się niezwykle przydatne w walce ze zmutowanymi stworzeniami, w tym z dwoma dodanymi dopiero w tej części gry. To, jak wyglądają i na czym polega walka z nimi pozostawiam do samodzielnego odkrycia. Powiem tylko, że są to stworzenia wycięte wcześniej z gry, acz idealnie wpasowujące się w jej klimat.

Prace przy pewnego rodzaju realizmie wypadły za to nieco słabiej. Zaczynając od jasnych stron: otrzymując informację o położeniu schowka, po przybyciu na miejsce możemy być pewni, że nie będzie on pusty (o ile wcześniej sami go nie opróżniliśmy). Z całą pewnością w poprzednich częściach był to jeden z elementów, który potrafił wyprowadzić z równowagi nawet najbardziej opanowanych graczy. Po przybyciu w okolice fabryki Jupiter, zapewne zostaniemy zdziwieni koegzystencją członków frakcji Wolność i Powinność pod jednym dachem. Sami zainteresowani tłumaczą to tym, że teraz Zona jest wspólnym wrogiem i lepiej wspólnie stanąć do walki niż wyżynać się nawzajem. Po nieprzyjemnościach związanych z systemem wojen frakcji zaimplementowanym w Czystym Niebie można powiedzieć, że to słusznie wprowadzona chwila wytchnienia. Brakuje jednak nerwowego przemykania wokół obozów wrogiej frakcji i starć pomiędzy nimi, prowadzonych na dużych obszarach. Zmarnowany potencjał daje o sobie szczególnie znać po odwiedzeniu Prypeci. Zdobywanie kolejnych pięter budynków rozstawionych po blokowiskach z całą pewnością mogłoby jeszcze bardziej urozmaicić rozgrywkę.

Reszta zmian

Nie można za to narzekać na system sztuczniej inteligencji, udoskonalony po raz kolejny. Dzięki niemu Zona stwarza wrażenie wiecznie żywej, jeśli oczywiście nie liczyć zbyt rzadko spotykanych wszelakich istnień. Prawdopodobnie przez to zapisy, raz jeszcze, wczytują się niemiłosiernie długo, niezależnie od tego, jak silnym komputerem dysponujemy. Nie jest to może wielki problem, zważywszy na to, że Stalker, niezależnie od odsłony, wymusza nieco inny styl gry od reszty FPS-ów. Z całą pewnością nie jest to najdynamiczniejsza gra i nierzadko możemy uświadczyć przykrej niespodzianki, próbując dokonać szarży na kilkunastoosobowy obóz bandytów, dysponując jedynie nieudoskonalonym karabinem. Oczywiście weterani Stalkera wiedzą, że tak się po prostu nie robi, jednak nowicjusze doświadczą niepotrzebnych chwil frustracji, wczytując kolejny szybki zapis.

Ponownie - kolejnym elementem, który wyszedł wręcz doskonale jest przygotowanie polskiej wersji językowej. Miałem ku temu pewne obawy, głównie przez zmianę firmy wydającej grę z CD Projektu na Cenegę. Początkowo nie było wiadomo, czy w roli lektora ponownie wystąpi genialny Mirosław Utta. Kiedy jednak już się to wyjaśniło, pozostała kwestia przygotowania napisów. Nerwowo odliczałem dni do premiery, jak się okazało, zupełnie niesłusznie. Całość została odpowiednio dopracowana i gdyby przedstawić serię osobie nie mającej pojęcia o dotychczasowym dystrybutorze, nie zauważyłaby nawet, że coś jest nie tak. Mogłaby co najwyżej wyrazić swoje zdziwienie związane z zastosowanym zabezpieczeniem. Nie ma tego napisanego na zewnątrz opakowania, ale w instrukcji wyraźnie widnieje zapis mówiący o ograniczonej liczbie aktywacji i związanych z nimi dezaktywacji produktu. Jeśli przed ponowną instalacją systemu zapomnimy jej dokonać, licznik bezpowrotnie zmniejsza się o jeden, a my mamy dość poważny problem. Jak informuje jeden z pracowników Cenegi, nie ma problemu w przypadku dezaktywacji "z zewnątrz" bądź też zwiększeniem licznika możliwych instalacji w razie potrzeby. Pojawia się również informacja o możliwym usunięciu zabezpieczenia w przyszłości, przez samego producenta. Czy tak się rzeczywiście stanie - czas pokaże.

Pewnym jednak jest, że GSC Game World niewiele będzie w stanie zrobić w związku z problemami z grafiką. Co jakiś czas gra w losowych momentach zacina się na chwilę. Trudno nawet stwierdzić, czy ma to jakiś związek z aktualnie zastosowanymi ustawieniami. Nie ukrywam, że potrafi być to bardzo irytujące, tak samo jak ogólna wydajność stworzonego przez Ukraińców silnika. Z tego powodu do recenzji nie został załączony gameplay, ze względu na brak możliwości uzyskania jakości, jaka by mnie satysfakcjonowała. Screeny zaś pochodzą bezpośrednio od producenta i jeśli ktoś już zaczął się nimi zachwycać to najlepiej, żeby jak najszybciej zszedł na ziemię. O rozsądnej grze można mówić przy ustawieniu znacząco niższych wartości opcji niż na załączonych obrazkach.

Konkluzja?


 

To wszystko. Nie zauważyłem więcej zmian, a już na pewno takich, o których warto napisać choćby kilka słów. Na dobrą sprawę jedyną rzeczą, której dostatecznie nie rozwinąłem jest fabuła, choć osoby, które ukończyły grę wspólnie ze mną stwierdzą, że tak naprawdę nie ma się nad czym rozwodzić. Cień Czarnobyla jest do dzisiaj znany zarówno ze świetniej historii, jak i klimatu oraz wystarczająco wysoko ustawionego poziomu trudności. Pierwsza z kwestii wypada nawet słabiej niż w Czystym Niebie i podobnie jak tam, nie zostało oddane w nasze ręce dodatkowe, alternatywne zakończenie. Z racji, iż nie tylko to się liczy, w moim osobistym rankingu ustawiam Zew Prypeci pomiędzy dwoma poprzednimi częściami. Ponieważ prawdopodobnie kolejnym tytułem zawierającym "S.t.a.l.k.e.r." w tle będzie jego druga, "druga" część, życzę programistom z Ukrainy, aby wreszcie wzięli się w garść i stworzyli produkt wolny od wcześniejszych wad i uzupełniony o nowe, równie trafione rozwiązania. Przyszły rok będzie obfitował w produkcje osadzone w post-apokaliptycznym świecie i szkoda, żeby Stalker został zrzucony z obejmowanego do tej pory tronu. Byłoby mi przykro tym bardziej, że seria świetnie się zapowiadała i prawdopodobnie zostałaby zapomniana przez grę technicznie gorszą, a trafiającą do szerszego grona odbiorców. Czego jak czego, ale tego ani ja, ani żaden z fanów Zony by nie chciał.

PLUSY
  • Klimat
  • Misje poboczne
  • Możliwość noszenia dwóch dowolnych broni jednocześnie
  • Lokalizacja
  • Bardzo dobre odwzorowanie obszaru Prypeci
  • Możliwość zwiedzania świata po przejściu gry
  • Więcej podziemi
  • Dodanie śpiwora
  • Zwiększenie zagrożenia po zapadnięciu zmroku
  • Dwa nowe mutanty
  • Lepsze zaplanowanie interfejsu
  • Własny schowek
  • Pojawienie się lekarzy w bazach
MINUSY
  • Główny wątek
  • Brak otwartej wojny między frakcjami
  • Długie wczytywanie
  • Problemy z płynnym działaniem
  • Po raz kolejny tylko jedno możliwe zakończenie

Nasza ocena: 8/10



Tagi: recenzja
Autor dokumentu : Bartosz "izdwuut" Konikiewicz
Data publikacji : dn.22 grudnia 2009
Data modyfikacji : dn. 13 lutego 2010
Powrót
Drukuj
Generuj plik PDF
Poleć stronę znajomemu

Komentarz

+ dodaj komentarz
Brak komentarzy