gry komputerowe
Battlenet Network - GRY

Wykop tekst
Data publikacji : dn.15 listopada 2009

Borderlands

Nasza ocena: 8/10

Klasyfikacja Pegi:

Wymagania systemowe:

System operacyjny: Windows XP/Vista

Procesor: Pentium 4 2,4 GHz lub nowszy

Pamięć RAM: 1 GB/2 GB (Windows Vista)

Karta graficzna: GeForce serii 9/Radeon R700 z 256 MB pamięci lub lepsze

Wymagana ilość wolnego miejsca na dysku twardym: 8 GB

Napęd: DVD-ROM

Internet: opcjonalny (multiplayer)

 

Na grę czekałem od kilku miesięcy. Wiadomo jak to jest - czaić się na coś tylko po to, żeby przekonać się, że albo nie było warto, albo produkt nie spełnia naszych oczekiwań. Przy okazji Borderlands jest zupełnie odwrotnie. Dostałem w swoje ręce idealne wymieszanie FPS-a z elementami cRPG, który ma zdecydowanie więcej wspólnego z tym pierwszym. Nie da się ukryć, że spudłowanie stojąc twarzą w twarz z przeciwnikiem w innych grach nie należało do najprzyjemniejszych.

Chcę choć raz napisać tekst bez zbędnych porównań. Nie mówiąc, że "w grze xxx zostało to zrobione lepiej" albo "gra nie zbliża się nawet do poziomu xxx". Borderlands to o tyle specyficzna produkcja, iż powinno się ją rozpatrywać jako coś zupełnie nowego, pewnego rodzaju protoplastę tworzącego się gatunku. Chciałbym powiedzieć, że gra przypomina pierwszego Dooma ze wszystkimi tego konsekwencjami. Nie wiem tylko, której z nich ubliżyłbym w ten sposób bardziej. Oczywiście końcówka roku jest bardzo zatłoczona, w związku z czym producent nie ma wielkich szans na choćby jeden tytuł gry roku, choć to jest akurat najmniej ważne. Dzieło twórców z Gearbox Software ma, rzecz jasna, błędy, nawet kilka poważnych, co nie zmienia faktu, że jest to najprawdopodobniej najlepszy FPS, jaki ukazał się (i ukaże się) w tym roku. Jeśli chodzi o tryb współpracy, pierwszym skojarzeniem powinien być Left 4 Dead. W przypadku rozwoju postaci - trzecia część Fallouta. W kwestii gameplay'u trudno znaleźć odpowiednik wśród FPS-ów. Po prostu wstawcie w to miejsce pierwszy tytuł hack&slash, jaki wam przyjdzie do głowy. Czego byście jeszcze nie wymyślili, te porównania okażą się błędne, a już z całą pewnością niepełne. Może nie widać tego najlepiej na filmach z gry ani w tekstach innych recenzentów, jednak zapewniam: wystarczy kilka minut spędzonych na planecie Pandora, aby w mniejszym lub większym stopniu zrozumieć to, co miałem na myśli i zauważyć, że nie ma w tym ani odrobiny przesady. Chyba, że akurat jesteś fanem jednej z wymienionych wyżej gier, choć trudno przewidzieć mi zachowanie w tym wypadku.

Strzelanie

Całość teoretycznie toczy się wokół legendy, według której na odległej planecie Pandora znajduje się ukryty skarbiec, wypełniony po brzegi odkryciami technologicznymi obcych. Czwórka głównych bohaterów wkrótce dowie się, czy jest w tej historii choć odrobina prawdy. Zależnie od tego, którego z nich wybierzemy, musimy liczyć się z nieco odmiennym stylem gry. Każdy z nich ma inną umiejętność aktywną (niestety, tylko jedną), a jego zdolności pasywne wpływają na zupełne inne aspekty. Grając jako łowca będziemy mogli rozwinąć posługiwanie się karabinami snajperskimi. Żołnierz ma, między innymi, możliwość zmniejszenia rozrzutu przy wystrzale z karabinu maszynowego. Syrena porusza się raczej z tyłu, powodując znaczne szkody swoimi atakami z zaskoczenia, natomiast Berserker aktywuje szał bitewny. Szkoda, że poza zmianą koloru domyślnego zestawu pancerza nie mamy żadnego wpływu na zewnętrzny wygląd kierowanej przez nas postaci. Modeli broni jest więcej, około pięćdziesięciu, jednak to, co najbardziej przykuwa uwagę to ilość ich kombinacji. Jeśli wziąć pod uwagę wszystkie wahania celności, obrażeń, rodzaju amunicji i pojemności magazynka, wyjdzie tego znacznie ponad kilka tysięcy. Jest to jedna z tych cech, które nie pozwalają oderwać się od przygody przez długie godziny.

Drugą, nie mniej istotna kwestia to sam system odpowiedzialny za wszystko, co związane ze strzelaniem. Za stwierdzeniem tego, czy trafiliśmy przeciwnika, nie stoją żadne skomplikowane algorytmy. Po prostu, jeśli na celowniku znajdzie się głowa to właśnie w nią poleci kula. Jeśli ręka - w rękę; noga - w nogę i tak dalej. Jedyną zmienną jest rozrzut. To oczywiste, że z odległości kilkudziesięciu metrów strzelba będzie raczej mało skuteczna. Korzystając z różnych wariantów amunicji, możemy nosić ze sobą bronie odpowiednie na opancerzonych przeciwników i kilka lepszych lub gorszych wersji na zwykłych wrogów. To samo tyczy się granatów. Między innymi mamy do dyspozycji wersję rozpadającą się na kilka mniejszych kawałków i taką, która sama zajmie się znalezieniem najbliższego przeciwnika. Nam zostaje tylko rzucić i czekać na wybuch. Ponadto, w kwestii broni palnej, oczywiście możemy używać każdego z jej rodzajów, ograniczeniem jest jedynie wymagany poziom. Trzeba jednak zauważyć, że jedna z klas będzie to robiła lepiej od drugiej, a to za sprawą umiejętności pasywnych, które potrafią chociażby powiększyć rozmiar magazynka czy ilość zadawanych obrażeń. Wszyscy również mogą użyć swojej umiejętności aktywnej. Żołnierz ma możliwość rozstawienia działka, które służy jednocześnie jako osłona. Syrena może stać się niewidzialna, zakraść się do przeciwnika i zostawić po sobie znacznych rozmiarów eksplozję. Łowca wysyła ptaka, który zmierza do najbliższego wroga, po czym przez kilka sekund powoduje na nim niemałe szkody. Berserker zaś ma możliwość uaktywnienia szału bitewnego. To prawdopodobnie najskuteczniejsza ze wszystkich wyżej wymienionych umiejętności. Zdolności pasywne zostały podzielone na trzy grupy. Dla Soldiera jest to odpowiednio ofensywa, defensywa i wsparcie. Na końcu każdego z drzewek znajduje się dodatkowa umiejętność, ulepszająca zdolność pasywną. Może to być chociażby odnawianie amunicji przez krótki okres czasu.

Zbieranie

Wszystko po to, aby lepiej poradzić sobie z napotkanymi wrogami. Całość jest nadzwyczaj podobna do gier z gatunku hack&slash. Przeciwnicy mają wskaźnik zdrowia, pancerza oraz swój poziom wyświetlony obok nich. Jeśli jest choćby kilka oczek wyższy od naszego, powinniśmy się dwa razy zastanowić, zanim zaczniemy go atakować. W takim wypadku najlepiej wykonać jeszcze kilka zadań, aby mieć równe szanse w walce. Całe szczęście jest ich na tyle dużo, że przy drugim podejściu do gry wykonujemy właściwie zupełnie inne misje, oczywiście nie licząc tych z wątku głównego. Szkoda tylko, że fabuła jest pchana do przodu wyłącznie przy okazji opisów poleceń, które mamy możliwość wykonać. Brakuje czegoś, co motywowałoby dalsze poczynania, jak przerywniki filmowe czy czegokolwiek innego, co byłoby łatwiej przyswajalne. Powoduje to, że granie samemu potrafi się niezwykle szybko znudzić, choć trzeba zauważyć, że takie podejście to swego rodzaju nieporozumienie. Borderlands zostało stworzone do gry w kilka osób ze znajomymi i katowanie się nim w pojedynkę z całą pewnością nie jest tym, co chcieli osiągnąć twórcy.

Widać to doskonale w momencie, w którym dochodzimy do końca lokacji i znajdujemy bronie do podziału między sobą. Temu elementowi zawsze towarzyszy mnóstwo frajdy, przynajmniej mnie podobało się porównywanie statystyk między sobą i późniejsze pojedynki, jeśli ktoś nie zgadzał się z werdyktem. Tak, jest taka możliwość. Dla naszej wygody bronie mają kilka wersji kolorystycznych, które świadczą o ich sile. System został zapożyczony z World of Warcraft, chodzi konkretnie o kolor podpisu, od zielonego przez niebieski, fioletowy aż do pomarańczowego. Po nakierowaniu celownika na giwerę leżącą na ziemi, unosi się nad nią biały promień w odpowiednim kolorze, choć nie tylko. Pojawia się również niewielkie okienko, w którym znajduje się porównanie z najlepszą bronią, jaką obecnie dysponujemy. Wystarczy chwila, aby zadecydować, czy znalezisko lepiej zostawić, zatrzymać dla siebie czy może sprzedać. Dobrze jest zachować równowagę pomiędzy tymi czynnościami, ze względu na pewne ograniczenia, które zostały na nas nałożone. Przede wszystkim, nie zdołamy włożyć do plecaka każdego przedmiotu, który wpadnie nam w ręce. Z czasem ilość miejsc będzie się oczywiście zwiększać, to samo ze slotami na podręczny ekwipunek. Łącznie możemy przy sobie nosić cztery bronie, z tym, że dwa z ulepszeń dostaniemy dopiero w późniejszej części gry. Amunicja również kosztuje. Uzupełnić ją można w specjalnych automatach, w których mamy także możliwość sprzedaży dotychczas nagromadzonych łupów. Kiedy w końcu zdarzy się, że zginiemy pod gradobiciem pocisków, odrodzimy się przy najbliższym punkcie kontrolnym, lżejsi o pewien procent posiadanej przez nas kwoty, zwiększający się wraz z jej przybywaniem. Jeśli nasza ilość punktów zdrowia i pancerza spadnie do zera, to nie pojawiamy się w nim od razu. Mamy kilka sekund czasu, tak zwany "second wind", aby pokonać jeszcze jednego przeciwnika. Jeśli nam się to uda, powrócimy do walki z uzupełnioną tarczą i resztką życia. Mimo tak znacznego elementu ułatwiającego rozgrywkę, trzeba powiedzieć, że eksplorowanie Pandory to naprawdę spore wyzwanie. Brakuje za to możliwości stworzenia własnej broni ze znalezionych wcześniej elementów. Oczywiście możliwości ich generowania są właściwie nieskończone, jednak czasem broń o nieprzeciętnych parametrach staje się właściwie bezużyteczna przez brak lunety bądź zbyt małą pojemność magazynka.  

 

Zabijanie

Często zdarza się, że opis misji kieruje nas wprost do specjalnych jaskiń i lochów, które mamy choćby oczyścić z potworów, pokonać bossa znajdującego się na ich końcu bądź też uzbierać pewną ilość określonych przedmiotów, na przykład kryształów. Wszelkiej maści maszkary opuszczają specjalne portale, których nie możemy zniszczyć, nie znaczy to jednak, że wrogowie będą opuszczać je w nieskończoność. To, co z nich wychodzi, można podzielić na dwa rodzaje. Pierwszy to regularni wrogowie, jakich będziemy zabijać na pęczki. Drudzy to tak zwani "badass", czyli "podpakowana" wersja tych wcześniejszych. Dostajemy za nich więcej punktów doświadczenia i bardziej obwity stos przedmiotów, który po sobie pozostawią. Są również bossowie, rezydujący w specjalnych lokacjach, znacznie od nas silniejsi, a żeby ich pokonać, trzeba znaleźć konkretny sposób. Walka z jednym z nich została przedstawiona na gameplay'u znajdującym się pod tekstem. W zależności od wielkości obszaru nawet kilkukrotnie natrafimy na punkty kontrolne, w których odrodzimy się po ewentualnej porażce. Lokalizację celu misji mamy wyraźnie zaznaczoną na kompasie, jednak lokacje bywają tak pokręcone, że na niewiele się to zda. O ile w podziemiach nie jest problemem zatrzymanie się i wejście na ekran zawierający mapę, to już na zewnątrz, podczas jazdy pojazdem, jest to bardzo uciążliwe. Brakuje minimapy w jednym z rogów ekranu, ale zamiast tego na ekranie pojawia się kilka innych, równie przydatnych informacji. Przede wszystkim kiedy kończy się amunicja w magazynku, w okolicach celownika pojawia się stosowny komunikat. Jest to szczególnie przydatne, kiedy akurat używamy karabinu snajperskiego. Nie jest tajemnicą, ze te lubią się wyładowywać w najmniej odpowiednim momencie. W tym samym miejscu pojawia się informacja o naszej pozycji, to znaczy czy właśnie kucamy, czy też poruszamy się wyprostowani. Poniżej jest pasek informujący o postępie na drodze do następnego poziomu. Kiedy już się wypełni, zostaje wyzerowany, a my dostajemy punkt umiejętności do swobodnego rozdysponowania. W razie pomyłki mamy możliwość resetu umiejętności w specjalnie do tego przygotowanych stacjach. 

Podobnie wyglądają miejsca, w których możemy "wypożyczyć" pojazd. Przed jego pojawieniem się, wybieramy kolor nadwozia oraz ewentualne miejsce, w którym zasiądziemy, to jest fotel kierowcy lub obsługującego rakietnicę znajdującą się na dachu. W single playerze jedna osoba odpowiada za obie te czynności, w multi playerze możemy obsadzić bardziej odpowiednie osoby na każdej z pozycji. Początkowo nie ma to wielkiego znaczenia, po napotkaniu zwykłych przeciwników łatwiej jest ich rozjechać niż zestrzelić przy pomocy zamontowanego uzbrojenia. Sytuacja ulega zmianie po przejściu do jednej z kluczowych lokacji. Teren staje się bardziej otwarty i musimy radzić sobie z równie zmotoryzowanymi oponentami. Kiedy nie musimy zawracać sobie głowy wszystkim, co związane z zapanowaniem nad tak skonstruowaną maszyną, starcia stają się znacznie, znacznie prostsze. Muszę jednak zaznaczyć, że to kierowca będzie miał najtrudniejsze zadanie. Model jazdy jest, łagodnie mówiąc, niedopracowany. W dodatku pojazdem kierujemy za pomocą myszy, co nie należy do najprzyjemniejszych.

Skakanie

Można tak powiedzieć jeszcze o kilku cechach gry, nawet jeśli sama w sobie jest dosyć trudna. Po wczesnych zapowiedziach, znacznej modyfikacji uległ styl wyświetlanej grafiki. Pod pewnymi względami przypomina to komiks, choć daleko mu do cel-shadingu. Modele mają wystarczająco dużo szczegółów, przy czym rzadko kiedy można zauważyć ostre przejścia między kolorami, co było charakterystyczne dla produktów takich jak Team Fortress 2 czy XIII. Mimo to, nie można tej technice wiele zarzucić. Stanowi wspaniałe dopełnienie raczej lekkiego klimatu gry, okraszonego dużą dawką humoru. Trzeba również zauważyć, że dzięki temu będzie się w nią grało równie dobrze za miesiąc jak i za rok. Po prostu wydaje mi się, że przez ten zabieg zestarzeje się znacznie, znacznie wolniej. Szkoda tylko, że właściwie odpuszczono sobie jakiekolwiek grzebanie przy fizyce świata gry. Możemy przez to bez większych kłopotów podskoczyć na wysokość kilku metrów, choć to akurat można wytłumaczyć grawitacją na tej konkretnej planecie. Gorzej, że przejeżdżając przez jakikolwiek zbiornik wypełniony cieczą, nie zobaczymy rozbryzgu wody. Równie źle wypadają wszelkie płyny, takie jak krew czy kwas, dzięki zasłudze wykorzystanego przez twórców silnika. Nie jest tajemnicą, że Unreal Engine 3 ma na tym polu spore problemy.

Werdykt?

Mimo kilku jeszcze mankamentów, takich jak brak systemu podziału przedmiotów między członków drużyny, trzeba przyznać, że Borderlands to kawał solidnej roboty wykonanej przez twórców Brother in Arms. Jest to także pierwsza gra, która w taki sposób połączyła najlepsze cechy FPS-ów i cRPG-ów. Oczywiście ciągle są niedociągnięcia, które nie pozwalają na stuprocentowe zadowolenie gry ze szczycenia się tym mianem, ale wydaje mi się, że to właśnie ona jest tego najbliżej. Mam nadzieję, a nawet jestem tego pewien, że przy okazji ewentualnej premiery kontynuacji, błędy te zostaną poprawione, a Borderlands stanie się wzorcem dla nowo powstałego gatunku. Póki co twórcy muszą się zadowolić mianem najlepszej strzelaniny, jaka wyszła na rynek w tym roku. Co prawda zostało jeszcze półtora miesiąca, jednak wydaje mi się, że stan rzeczy już nie ulegnie zmianie.

PLUSY
  • Zastosowany styl grafiki 
  • Bronie
  • Jedno z lepszych połączeń FPS i cRPG
  • Mnogość misji do wykonania
  • Możliwość przejścia gry po raz drugi ze znacznie wzmocnionymi przeciwnikami
  • Interfejs
  • Second wind
MINUSY
  • Fizyka
  • Model jazdy
  • Brak minimapy
  • Brak możliwości stworzenia własnej broni od zera

 

Nasza ocena: 8/10

Więcej o Borderlands:

 



Tagi:
Zainstaluj wtyczkę FLash'a aby zobaczyć odtwarzacz.
Borderlands - gameplay
Autor dokumentu : Bartosz "izdwuut" Konikiewicz
Data publikacji : dn.15 listopada 2009
Data modyfikacji : dn. 11 stycznia 2010
Powrót
Drukuj
Generuj plik PDF
Poleć stronę znajomemu

Komentarz

+ dodaj komentarz
"Borderlands to kawał solidnej roboty wykonanej przez twórców Company of Heroes."

Raczej Brothers in Arms. Company of Heroes to dzieło Relic.
~Zen
2009/12/23 16:41